wtorek, 20 listopada 2012

Rozdział 1. Perspektywa Jazz.

Taa.. Po raz kolejny nie dane było mi się wyspać. Tym razem pobudka nastąpiła o godzinie 4.40.  Dziwne ? Nie, jak posiada się 2-letnie rodzeństwo. Mała Isabelle tym razem obudziła nie tylko mnie, ale także Naomi i  Josha. Tylko rodzice jeszcze smacznie spali. Postanowiliśmy im więc nie przeszkadzać, i zająć czymś ich najmłodszą latorośl, gdyż oni skazani byli na przebywanie z Isabelle 24 godziny na dobę, a wierzcie mi, jest to bardzo męczące zajęcie.
Tak więc ja, jako najmądrzejsza wśród dzieci mych rodziców stałam się chwilowym panem i władcą domu przy Stamford Street. Zrobiłam Naomi kanapki, Isabelle płatki z mlekiem a sobie i Josh'owi kawę z mlekiem. Była prawie piąta rano, a cała nasza czwórka z powrotem zasnęła.
Obudził nas piękny, delikatny głos mamy. Kazała ona mi i Naomi iść się ubierać. Ja jednak z niewyspania, i ogólnie braku chęci pójścia do szkoły skłamałam, że odwołali nam pierwszą lekcję, dzięki czemu mogłam położyć się jeszcze na kilka minut. Niestety, zapłaciłam za to przejażdżką autobusem, zamiast cieplutkim, wygodnym samochodem mamy.
Dotarłam w sam raz na drugą przerwę.Już od wejścia zwróciłam uwagę na nieprzerwane krzyki i ogólny zgiełk na korytarzu. Od razu nasunęło mi się na myśl "Witamy w twojej szarej rzeczywistości". Na głównym korytarzu minęłam między innymi Chelsea, Ashley, Brit, Hazzę i jeszcze kilka innych osób. Weszłam niechętnie na piętro. Moje niewsypanie i związane z nim złe samopoczucie odeszło w niepamięć, gdy tylko na horyzoncie pojawiła się Mojo i Alex. Od razu rzuciłam im się na szyję i razem z nimi podeszłam do reszty paczki. Uściskałam jeszcze Cher, Marthę i Roxy i rzuciłam przelotne "Hej" w stronę Williama :D To byłoby dziwne się do niego przytulać. Za to gdy tylko spostrzegłam Louisa od razu rzuciłam mu się na szyję. To był mój przyjaciel, a przyjaciołom wolno się przytulać i wprowadzać w błąd całą szkołę. Na końcu podeszłam do Kate.
-No nareszcie.-rzuciła mi na powitanie Kate.
-Zaspałam.-odpowiedziałam, po czym po chwili usłyszałyśmy najmniej  pożądany dźwięk - dzwonek szkolny.
Udałyśmy się na lekcję, jaką była fizyka. Kolejny raz, razem z Kate zrobiłyśmy z pana Black idiotę,którym prawdę mówiąc, od zawsze był. Dziwił mnie tylko fakt, że miał mokre włosy. No cóż, może na skutek naszych prześladowań w jego kierunku spocił się biedaczek ? Możliwe, bardzo możliwe..
Przerwa minęła bez zbędnych rewelacji. Pomijając oczywiście fakt, że moje z natury brzydkie nogi zostały posiniaczone, przez co stały się jeszcze brzydsze niż wcześniej. Ale dobra, nie pierwszy to raz i nie ostatni.
Kolejną lekcją była biologia. Oczywiście, Jazmine-Miszcz zgarnęła trzy (tak, Panie i Panowie) trzy szóstki xd Reszta lekcji minęła na bezsensownym opisywaniu procesu trawienia białek, cukrów i tłuszczy. Wrrr -.-'
Zaraz po lekcji biologii nadszedł czas na język angielski. Jako że nasza pani jest artystyczną duszą poetki (na taką też wygląda) oglądaliśmy dzisiaj Romea i Julię, czyli dramat wszechczasów. Nikogo nie zaciekawił film, co zresztą było do przewidzenia, za to każdy znalazł sobie jakieś twórcze zajęcie. Ja z Kate grałyśmy w Fruit Ninja na moim telefonie. Zauważyłam jednak, że moja jakże nienormalna przyjaciółka - Katherine odbiega myślami od gry i mierzy wzrokiem Nate'a, zacieszającego do telefonu. Postanowiłam przelustrować wzrokiem wszystkie ofiary losu znajdujące się w moim otoczeniu. W końcu zauważyłam osobę, o dokładnie takim samym zajęciu co Nate. A mianowicie Mojo. Czemu tych dwoje jeszcze nie jest razem ?

W końcu z rozmyśleń wyrwał mnie dzwonek, przerywając innym katusze związane z oglądaniem Romea i Julii.
Na przerwie zastałam jeden z najboleśniejszych dla mnie widoków. Dwie, cholernie ważne dla mnie osoby siedzące na ławeczce i bezkarnie rozmawiające o czymś, pewnie cholernie dla nich ważnym. I nie mówię tu o Mojo i Nacie. Mam na myśli Alex i Zayna. Jednak,no trudno. Widocznie to ja mam być forever alone.
Po angielskim przyszedł czas na matematykę, na której nic się nie działo. Znaczy.. chyba nic. Nie wiem, nie słuchałam.

Nareszcie przyszedł czas ostatniej już dzisiaj lekcji, czyli WF'u. Ta, tu mogłabym się rozpisać. Przez połowę pobytu w szatni miałam okazję patrzeć na tyłek Chels. Wierzcie mi, takie to płaskie..nieciekawy widok.Po przebraniu się zaczęliśmy rozgrzewkę do piramid gimnastycznych. Oczywiście, Chels nie oszczędziła nam wypinania dupska, więc zmuszone byłyśmy ponownie oglądać jej dwa naleśniki w miejscu, gdzie powinny być potocznie zwane pośladki.
Po jakże męczącym dniu w końcu mogłam wrócić do domu. W drzwiach naszego malutkiego azylu minęłam Josh'a, który właśnie wybierał się na uczelnię. Gdy tylko zamknęły się za mną drzwi usłyszałam pisk, który nasilał się co sekundę. Okazało się, że jest to oczywiście Isabelle udająca hamujący samolot i biegnąca w moją stronę. Od razu rzuciłam torbę w kąt i złapałam szkraba, okręcając ją kilka razy w górze.
-Teraz ty ją bierzesz.-przywitała mnie Naomi.
-Tak, też się cieszę, że cię widzę, siostrzyczko. Ale dobra, zmykaj do siebie.
Zaraz potem Naomi rzuciła mi się na szyję dziękując sto razy na sekundę. Ja tylko uśmiechnęłam się i zajęłam się Isabelle. Nie byłam z nią długo sama, bo może pół godziny później wrócił z pracy tata,a zaraz po tacie do domu wbiegła zdyszana mama, trzymająca w rękach pełno toreb z zakupami spożywczymi. 

Udałam się do swojego pokoju, odrobiłam lekcję.. Wieczór minął przeciętnie. Zaraz po wieczorze nastąpiła noc, kończąca ten jakże zabiegany dzień.



Macie rozdział pierwszy z perspektywy Jazmin. Ten rozdział jest w pełni zadedykowany Mati, która jako pierwsza skomentowała jakikolwiek post. Mam nadzieję, że dwuczęściowa budowa rozdziału będzie łatwa do zrozumienia :> Jeszcze taka sprawa, pisałam to już w komentarzu, teraz tutaj. Wiek chłopców z 1D został zmieniony na potrzeby opowiadania, nie grają oni koncertów ani nie są sławni. Są zwykłymi licealistami. Tak więc mam nadzieję, że się podoba, zachęcam do komentowania i życzę dobrej nocy. Autorka <3 xoxo

Rozdział 1. Perspektywa Kate

Wstałam nadzwyczajnie wcześnie, niestety nie z własnej woli, gdyż moja jenostka macierzyńska pomyliła godziny. Niespiesząc się zbytnio umyłam się, ubrałam i zeszłam na dół po coś do jedzenia. Weszłam do kuchni i wyjęłam z lodówki jogurt. Gdy chciałam odejść na drodze stanął mi mój młodszy brat, zwany także natrętem.
- Obudziłaś mnie... – burknął pod nosem myśląc, że wzbudzi we mnie poczucie winy.
- O nie! Teraz już na pewno nie spóźnisz się na lekcje biedaku... – wyraz jego twarzy wskazywał na to, że ma teraz ochotę się na mnie rzucić i wydłubać mi oczy – Ja też cię kocham!
Po tych słowach poszłam do pokoju, aby skonsumować mój jogurt. Jakieś pół godziny później byłam już w samochodzie, minusem podwożenia mnie do szkoły przez mamę jest jedynie to, że muszę czekać pół godziny na lekcje. Zazwyczaj nudzę się przez ten cały czas, jednak nie zawsze, ponieważ Harry też czasem przyjeżdża szybciej, ale z nieznanych mi powodów. Tym razem go nie było, więc miałam jeden wielki zastój. Po pewnym czasie ogarnęłam, że jest już dosyć późno i wszyscy pewnie czekają na górze. Gdy weszłam na piętro czekał na mnie komitet powitalny złożony z Alex, Cher, Marthy, Mojo, Roxi, no i oczywiście Willa. Zostawiłam swoje rzeczy w szafce i ruszyłam na religie. Jak zwykle panował totalny luz, niepokoiła mnie jedynie jedna rzecz... gdzie jest Jazz... Nie pojawiła się na pierwszej lekcji i już myślałam że nie będzie jej też na drugiej, ale na przerwie zaszczyciła nas swoją obecnością. Była to fizyka z naszym „wspaniałym” panem Back. Jest on tępy jak ostry nóż. Jak zwykle przynudza i chodzi w kółko po sali ze sztucznym uśmiechem. Na dodatek dziś z niewyjaśnionych powodów miał mokre włosy, co nie było raczej zbyt normalne. Podczas gdy ja i Jazz śmiałyśmy się z jego fryzury on nie zwracał na nas najmniejszej uwagi. Okazało się, że na tej lekcji musimy napisać jakąś zaległą kartkówkę. Jak zwykle pisałyśmy „zespołowo” czego ten idiota także nie zauważył... Po fizyce rozpoczęła się rzeź. Chłopacy z naszej szkoły mają ostatnio nowe hobby, czyli strzelanie do dziewczyn z papierowych pocisków. Co prawda nie wiem dlaczego to daje im tyle szczęścia, ale wolę nie wnikać w szczegóły. W ciągu dwudziestu minut dostałam w nogę kilka razy, podobnie jak reszta dziewczyn. Po tej dość bolesnej przerwie nastała biologia... hura... jedynym plusem tej lekcji było to, że pani zapomniała o zaplanowanej kartkówce i wszystkim się upiekło ;D. Póki co nie działo się nic ciekawego, ale na angielskim się ożywiliśmy. Mieliśmy oglądać „Romea i Julię”, ale nie tylko nasza klasa... Pół szkoły zeszło się do jednej sali. Ja i Jazz siedziałyśmy z boku i przez cały czas grałyśmy na jej telefonie. Gdy spojrzałam na Trish, zauważyłam, że cały czas coś pisze na telefonie, co dziwne Nate robił to samo... Mogę się założyć, że ze sobą pisali. Chyba wszyscy z naszej szkoły wiedzą już, że od kilku miesięcy, a może nawet i lat, Mojo i Nate są w sobie zakochani, ale oni nic z tym nie robią... Podejrzewam, że boją się odrzucenia... W sumie to nawet trochę ich rozumiem, ale przecież widać, że są sobie przeznaczeni. W tej chwili zorientowałam się, że patrzę na Nate’a rozmarzonymi oczami, co mogło trochę dziwnie wyglądać, ale na szczęście nikt nie zauważył... I ona i on co chwilę śmiali się pod nosem. Tak słodko razem wyglądają... <3. Po jakiś dwudziestu minutach Louis zaczął świrować i wysyłał mi i Jazz sygnały migowe na temat filmu, w tym czasie my wciągnęłyśmy się w robienie tych samych naboi, którymi do tej pory dostawałyśmy po tyłkach. Może się to wydawać nielogiczne, jednak dzięki temu miałyśmy gwarancję, że nie będziemy celem ich nalotów.
Chyba nikt tak na prawdę nie oglądał tego filmu, szczególnie, że praktycznie nic nie było słychać. Na przykład Simon cały czas robił coś ze swoim telefonem, a Niall użerał się z gałązką jakiejś roślinki, która zwisała mu nad głową.
Wreszcie nadszedł koniec lekcji, wszyscy wylegli na korytarz. Przez następne kilka przerw, Niall, Oliver i Liam cały czas mi coś zabierali. Nialler i Olly uwzięli się na moją gumkę do włosów, a Liam na mój piórnik. Na dodatek od biegania za nimi po całej szkole zaczęła mnie strasznie boleć noga, więc do końca lekcji cały czas kulałam... miło... Byłam wręcz pewna, że wyczerpali już mój dzienny limit cierpliwości. Przez ten cały czas zastanawiało mnie tylko jedno... moje uczucia do Nialla. Byłam w nim zakochana praktycznie od podstawówki, przez pewien czas nawet on był we mnie. Niestety potem do naszej szkoły przyszła nowa dziewczyna – Dominique. Od tamtego czasu Jest zainteresowany wyłącznie nią i mimo że zdążyłam się już do tego przyzwyczaić, nadal mnie to boli... Na wf-ie robiliśmy piramidy gimnastyczne ( co według mnie jest bezsensowne i głupie ), oczywiście w naszej grupie było więcej śmiechu niż pracy. Na dodatek przez całe 45 minut byłyśmy zmuszone oglądać jak Chelsea wypina swój tyłek... W szatni było jeszcze gorzej, ponieważ Britney zasmrodziła całe pomieszczenie dezodorantem z Hannah Montana i nie można było tam oddychać. Wróciłam do domy zmęczona i głodna, niestety nie mogłam odpocząć, ponieważ czekał tam na mnie młodszy brat domagający się posiłku...









No więc mamy pierwszy rozdział! ( jedną z wersji ;D) Co myślicie? Wiem, że przynudzam, ale dopiero się rozkręcam...
Doszło nam kilku nowych bohaterów:




 
 Britney – w skrócie tempa jak parapet





 Charlotte (Cher) – kumpela





Martha – kumpela
 
 
 
 
 
Roxanne (Roxi) – znów kumpela (jak one mają dużo przyjaciół...)
 
 
 
 
 
Dominique (Domi) – Kumpela niektórych dziewczyn (np. Kate troche mniej)
 
 
 
Simon – kumpel między innymi Willa, ale także innych
 
 
 
 
 
Oliver (Olly) – Zarywał praktycznie do każdej z bohaterek
 
 
No więc to by było na tyle, wiem że troche dużo, ale nie musicie wszystkich pamiętać ;)

Pozdrawiam
autorka

poniedziałek, 19 listopada 2012

Prolog.

Hej. Nie dodawałam nic z powodu braku czasu. Ostateczne nadrabianie zaległości i nowe sprawdziany nie dawały spokoju, ale w końcu mam dla was prolog. Pisany jest on w trzeciej osobie. Mam nadzieję, że się spodoba, wyrażajcie opinie w komentarzach.




I znowu nastał najgorszy dzień w roku. Pierwszy września. Bohaterowie niczym żałobnicy przechodzili po kolei przez potral zwany potocznie drzwiami w stronę dużej auli. Nieliczni wymieniali się między sobą wspomnieniami z wakacji, bądź uwagami na temat nauczycieli. Grupka cheerleaderek wraz z Chelsea i Ashley na czele wprowadzała na korytarzu zgiełk i zamieszanie piszcząc, jak to za sobą tęskniły. Katherine i Jazmine, wraz z grupką bliższych przyjaciół stały przy drzwiach, zupełnie jakby nadal miały nadzieję, że wciąż mogą uciec. Grono pedagogiczne jak zwykle przechadzało się po korytarzu ze sztucznym uśmiechem.
Powrót do szkoły nie oznaczał jednak jedynie powrotu do nauki, lekcji i testów. Tego dnia wszyscy powrócili do zdarzeń sprzed wakacji. Znowu spotkali się przyjaciele, którzy nie mieli możliwości porozmawiać w wakacje. Atmosferę tego dnia wyrażały także wymowne spojrzenia dwójki nieśmiałych osób, będących pozornie przyjaciółmi, lecz tak na prawdę bojących się odrzucenia.
Nie wydarzyło się raczej nic ciekawego, no może poza tym, że Trish nie mogąc znieść ciągłej nudy, weszła na ramiona Nate’owi i za pomocą zapalniczki włączyła alarm przeciwpożarowy. Włączyła się syrena, a zraszacze zaczęły wariować. Nikt będący w tym pomieszczeniu nie miał nawet najmniejszych szans na to że wyjdzie stamtąd suchy. Dyrektorka była tak wściekła, że żyłka prawie explodowała jej na czole. Jakimś cudem jednak sprawcy tego zamieszania zbiegli z miejsca zbrodni.

Cała paczka nie mogła wytrzymać ze śmiechu widząc wkurzających się nauczycieli, oraz Chels i Ashley po których twarzach niczym potok spływał fluid.
Tak więc stał się to najlepszy najgorszy dzień ich życiu.
Zaczęła się nauka... Pierwszy tydzień, drugi tydzień, miesiąc i bum.
To miał być najdziwniejszy i najbardziej rozrywkowy październik. Dwie wycieczki szkolne, kilka imprez urodzinowych.. Bajka dla towarzyskich. Ostatecznie jednak Jazz wylądowała w szpitalu na zapalenie płuc, a niedługo potem choroba złapała też Kate. W sumie dziewczyny opuściły może 3 tygodnie szkoły.
Niedługo potem w pełni sił wróciły do szkoły, by dręczyć, obgadywać i utrudniać pracę nauczycielom. 

Taka to już ich wredna natura. Ostatecznie, prolog, czyli zapowiedź dalszych wybryków, perypetii i losów bohaterów kończy dzień dzisiejszy. 19.11.2012.



A więc tak. Macie prolog. Komentujcie (proszę, to ważne), wyrażajcie swoje opinie. Nie będę was dłużej męczyć, Dobranoc <3

sobota, 10 listopada 2012

Bohaterowie.

Przedstawienie postaci.
Główne bohaterki:


Imię: Katherine
Nazwisko: Mason
Ksywa: Kate
Data ur. : 14.12.1996 r.
Wiek: Prawie 16 lat
Miejsce zamieszkania: Londyn UK
Wzrost: 162cm
Relacje\Rodzina:
Matka - Dorothy, przedszkolanka
Ojciec - Rob, biznesmen
Brat - David,uczeń, 8 lat,
BFF - Jazmine.
Charakter\Zainteresowania:
Leniwa, ale się stara jak jej się zachce, pozytywnie zakręcona, generalnie szuka pozytywów. Czasem tępa, ale z reguły błyskotliwa. Kocha muzykę, jej życiem jest taniec, śpiew i czekolada. Nie lubi komedii romantycznych, przepada za horrorami, przez które boi się w nocy chodzić po domu. Nie można nazwać jej osobą mądrą, lecz bardziej inteligentną. Jej marzeniem jest występować w teledyskach, lub założyć szkołę tańca. W wakacje przefarbowuje włosy na wiśniowo, zmywa je jednak przed rozpoczęciem szkoły, udając grzeczną uczennicę. Od X lat zakochana jest w Niallu, Liam też nie pozostawał jej obojętny, lecz tylko przez którki czas.


Imię: Jazmine
Nazwisko: Richards
Ksywa: Jazz
Data ur. : 20.06.1996
Wiek: 16 lat
Miejsce zamieszkania: Londyn, UK.
Wzrost: 169 cm.
Relacje\Rodzina:
Matka - Therese, przedszkolanka.
Ojciec - Gregory, agent nieruchomości.
Brat - Joshua 'Josh', student, lat 21.
Siostra - Naomi, uczennica, lat 12.
Siostra - Isabelle, lat 2.
BFF - Kate.
Charakter\Zainteresowania:
Dziwna ( w dobrym tego słowa znaczeniu ).  Ma stopień koncentracji rzędu złotej rybki. Jara się najmniejszymi rzeczami, nawet szczoteczką do zębów. Ma świetny głos, ale jej samoocena jest niska jak krasnoludki. Potrafi także grać na pianinie, jednak gdy ma wytąpić przed jakąkolwiek publicznością zaczyna się trząść jak galareta. Muzyka jest dla niej całym życiem, nie przeżyje jednego dnia. Od początku szkoły kochała się w Harrym, jednak to uczucie często zanikało i rodziło się na nowo. Od niedawna podoba jej się Zayn, lecz niestety to nie takie proste, jak się wydaje.

Bohaterowie poboczni:












Imię: Louis
Nazwisko: Tomlinson
Ksywa: BooBear
Data ur. : 24.12.1995
Wiek: prawie 17
Miejsce zamieszkania: :Londyn
Związek z głównymi bohaterkami : Bardzo dobry przyjaciel Kate i Jazz. Niedawno okazało się, że większość szkoły twierdzi, że Jazz i on są parą.

Imię: Zayn
Nazwisko: Malik
Ksywa: -
Data ur. : 12.01.1995
Wiek: 17
Miejsce zamieszkania: Londyn
Związek z głównymi bohaterkami :  Obiekt westchnień Jazmin, i nie tylko.








Imię: Liam
Nazwisko: Payne
Ksywa: -
Data ur. : 29.08.1995
Wiek: 17
Miejsce zamieszkania: Londyn
Związek z głósnymi bohaterkami : Kolega Jazz i Kate. Epizodyczne zauroczenie ze strony Kate.



Imię: Niall
Nazwisko: Horan
Ksywa: Nialler
Data ur. : 13.09.1995.
Wiek: 17.
Miejsce zamieszkania: Londyn
Związek z głównymi bohaterkami : Ukochany Kate, lecz zupełnie tego nieświadomy. Zainetesowany Dominique.

Imię: Harry
Nazwisko: Styles
Ksywa: Hazza
Data ur. : 1.02.1995
Wiek:17
Miejsce zamieszkania: Londyn
Związek z głównymi bohaterkami : kolega Katherine i Jazz, jednak w przeszłości znaczył coś więcej dla jednej z nich i nadal nie pozostaje jej obojętny.








Imię: Trishia
Nazwisko: Sparks
Ksywa: Mojo, Trish
Data ur. : 06.11.1996.
Wiek:16
Miejsce zamieszkania: Londyn
Relacje: Bliska przyjaciółka obu dziewczyn. "Przyjaciółka" Nate'a.


Imię: Alexandra
Nazwisko: Brown
Ksywa: Lexi, Alexandra
Data ur. : 27.03.1996
Wiek:16
Miejsce zamieszkania: Londyn
Relacje: Przyjaciółka Katherine i Jazmin. Zauroczona Zaynem, co jest utrudnieniem dla jej przyjaźni z Jazz.


Imię: Chelsey
Nazwisko: Reid
Ksywa: Chels
Data ur. : 09.04.1996
Wiek: 16
Miejsce zamieszkania: Londyn
Relacje: Wróg publiczny numer 1. Trudno określić jej zaineresowanie płcią przeciwną, gdyż flirtuje do wszystkiego co się rusza.



Imię: Nate
Nazwisko: Burninghton
Ksywa: --
Data ur. : 16.07.1995
Wiek: 17
Miejsce zamieszkania: Londyn
Relacje: kolega głównych bohaterek, "przyjaciel" Mojo.

Imię: Wiliam
Nazwisko: Stone
Ksywa: Justin
Data ur. : 06.05.1996
Wiek: 16
Miejsce zamieszkania: Londyn
Relacje: Były Kate. Nienawidzi swojego imienia, a ponieważ wygląda jak pewna młoda gwiazda wszyscy nazywają go Justin.











A więc tak. Postacie są. Nie musicie zapamiętywać wszystkich imion. I tak nie będą oni najważniejszymi bohaterami. Znajcie tylko Jazz i Kate :D Bo to o nich jest ten blog. Będzie jeszcze więcej bohaterów, ale oni będą odgrywać tylko epizody. Pozdrawiam, autorka.

piątek, 9 listopada 2012

Łelkam ewrybady.

Hejka! Tak więc w efekcie nudy i przerośniętych ambicji powstał ten blog. Na razie ( w tym poście ) nie dowiecie się niczego na temat powstałego bloga, gdyż autorka lubi się znęcać nad ludźmi ;D. Jest tylko jedna prośba, jeżeli kiedykolwiek ktokolwiek, przeczyta cokolwiek zamieszczone na tym blogu, proszony ( a raczej zobowiązany ) jest skopiować link do tego bloga i wysłać koledze lub koleżance, jeżeli takowych posiada... Nie bójcie się, rozdziały zamieszczane będą na bierząco i podwójnie ( później zrozumiecie ). Tak więc życzę miłych wrażeń, i miłego...  czego tam chcecie xd.
Z poważaniem, autorka